Hello Hello (spiewa)!
24 dni do urlopu, 1 dzien do premiery Hot Stuff (kolejny show pelen jaj i wielkiej porazki), 5 dni do kolejnego Dia Libre, 100 dni do konca kontraktu.
W tym tygodniu codziennie mielismy proby o 8 rano. O dziwo, dzisiaj wstawalo mi sie o wiele latwiej, niz w ubiegly poniedzialek. Moze przyzwyczailam sie do budzika o 7, moze zaczelam podswiadomie cieszyc na ten nowy show. Co nie zmienia faktu, ze pojutrze z wielka checia obudze sie o 9 i leniwie wypije kawe z olejem kokosowym i pojde do pracy na 10:15.
Poza tym wszystkim u mnie nic nowego. Zapierdoling sto procent, nieplatne nadgodziny, bycie non stop na nogach 13-14h dziennie, z czego 11h w Hotelu.
Dzisiaj caly day off spedzilam na ogladniu pierwszego sezonu Warsaw Shore (zaczelam rok temu z Arturem i jakos nigdy nie skonczylismy, a dzisiaj wydawalo sie to idealnym wyborem, 100% odmózdzenia. Kazdy inny serial byl zbyt skomplikowany jak na moja zmeczona glowice). Jest zaledwie 21:20 a ja juz powoli szykuje sie do spania. Ostatnio co noc snia mi sie mega pokopane rzeczy, typu polowanie na kota Marloes, a pozniej zjadanie go na pol z Anzarem, albo przytulanie sie do mojego kota (cialo faceta, twarz Brujo), albo rozbijanie zwiazku Petq i Malagi, po czym rzucanie jej dla Tomka, ktory wrocil na Teneryfe i byl hipisem. Oprocz tego praca, tance i skecze.Nawet we snie sie mecze. Jesli ktos zna jakis dobry sposob na zasypianie i WYSYPIANIE SIE bez koszmarow, to chetnie poslucham.
Tymczasem zostawiam Was z sesja zdjeciowa z Mini Clubu (nie mowcie Davidowi, ze Kristel i ja nosimy ze soba telefon w pracy, a nie zostawiamy go na 10h na backstage'u w przeznaczonych do tego pudelkach). Wbrew pozorom to nie fotki pelne radosc i wyglupow tylko totalna olewka 15 dzieciakow, ktore bawily sie gdzies za naszymi plecami, kiedy to my probujac nie zasnac gdzies w kacie, szukalysmy sobie rozrywki malujac twarze i robiac zdjecia.
Taka jest okrutna prawda.
Jestesmy przemeczone.
Gute Nacht!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz