Ho! Ho! Ho! :)
No i juz (prawie) po Swietach. Tyle miesiecy oczekiwan.. i jak zwykle ledwie sie obejrzysz, a tu juz Szczepan. U nas te 2 tygodnie sa mega ciezkie, bo mamy mniej wolnego w pracy, ale dla mnie to akurat plus, bo nie musze siedziec sama. Na przyklad 23.12 mialam miec Night Off, ktora w ostatniej chwili zostala anulowana, bo okazalo sie ze 350 prezentow, ktore zostaly zamowione dla wszystkich(!) dzieci z hotelu, przyszly niezapakowane.. wiec David zwolal polowe teamu i przez pol nocy pakowalismy paczki (masakra).
Wigilia byla, nie bede klamac, mega ciezka. Od rana chodzilam naladowana i spieta, wystarczyly niewielke bodzce, zebym sie rozplakala (np. sraka kota, jakis tata w Mini Clubie, ktory przyszedl zapisac dzieci, a potem wpadl w monolog na temat sensu zycia, milosci, rodziny i zdrowia, albo brak dobrego jedzenia na stolowce). Bylo ciezko, ale jakos przetrwalam. Od rana dojadalam i dopijalam resztki z mojego adwentowego kalendarza (okazalo sie, ze bylo dosc sporo dni, ktorych nie zjadlam!). O 15:00 moglismy juz isc do domu, bo pozniej od 18:00 musielismy wrocic do pracy i byc pomocnikami sw. Mikolaja (ja bylam elfem). Nie chcialam jakos siedziec sama, bo czulam ze kryzys nadchodzi wielkimi krokami, wiec poszlam na basen. Pozniej szybki Skype z rodzina, troche jägermeistra z kalendarza (=swiateczne znieczulenie), elfowy makijaz i juz byla 18. Trzy godziny szybko zlecialy, wszedzie krecili sie Szwedzi, wiec czesto uciekalam i udawalam, ze pracuje, a tak naprawde krecilam sie gdzies z nimi i wyglupialam. W pewnym momencie uslyszalam jakas babke rozmawiajaca przez telefon po polsku, wiec podeszlam zlozyc zyczenia. Okazalo sie, ze Kasia jest w hotelu z mezem Szwedem, zaczelismy troche rozmawiac i zaprosili mnie do siebie do Szwecji :D. Z gory zalozylam, ze to tylko takie blablabla, ale kiedy nastepnego dnia znalezli mnie w Mini Clubie i dali swoj numer telefonu, moje Nadzieje zaczely rosnac :).
O 21:30 skonczylismy prace i kazdy poszedl do domu. Najgorsze z tego wszystkiego byly pytaniaA Ty z kim spedzasz Swieta Kaju? Jak to SAMA? Chcesz przyjsc do nas na kolacje? #pity. Przez to wszystko rzeczywiscie wrocilam do domu i przez jakies 45 plakalam i rozczulalam sie nad soba.
No a pozniej przyszedl czas na moja wyjebana swiateczna kolacje : kupcza salatka jarzynowa z Mercadony (0.90€), sledzie z Ikei (1.99€) i kutia, ktora sama wyczarowalam. Do tego butelka szampana i juz bylo mi lepiej. Otworzylam "prezenty" spod choinki, czyli dwie paczki, ktore dostalismy tydzien wczesniej od hotelu (glownie alkohol i slodycze), jeden prezent dla dziewczynek w wieku 7-10, ktory ukradlam z pracy i paczke od Kristel, ktora wrzucila mi do torby kiedy nie patrzylam.
Ok. 23:30 stoczylam sie na dol do Rafy na szybki swiateczny toast (okazalo sie, ze ta cala 80' impreza byla troche niewypalem, ale z tego co widzialam to organizatorzy (Petya, Malaga, Tomas Sraka i Rafa) bardzo dobrze sie bawili)).
mmm pysznosci!
prezenty od Kristel
Rafa!
Boze Narodzenie bylo juz o wiele radosniejsze. Fajne dzieci z Mini Clubie, swiateczny nastroj w pracy, a na wieczor premiera naszego Show de Navidad, ktory zmajstrowal Oscar. Na koniec oczywiscie nie obylo sie bez lez i wzruszu, zwlaszcza, kiedy podczas prezentacji David walnal przemowe, a na scene wbila szefowa baru z lampka szampana dla kazdego i wznieslismy swiateczny toast.
"Twarz normalna"
"Twarz animatora"
"Twarz Szweda"
Dzisiaj mam wolne, wiec jade z Lisa (Szwedka z góry) na zakupy. W poniedzialek mamy wielka swiateczna kolacje (David placi) w Las Americas i bedziemy wymieniac sie prezentami. Ja wylosowalam Kristel i troche nie mam pojecia co jej kupic.. takze nie lada wyzwanie przede mna.
Wam Robaczki wszystkiego dobrego, moc usciskow i buziakow.
Dziekuje kazdemu z osobna za cieple slowa, naprawde sporo dostalam w tym roku wiadomosci i zyczen, dzieki czemu czulam sie troche mniej samotna.
A, no i cieszcie sie sniegiem! U nas calima*, czuje sie jak w Interstellar.
* Calima - zdarza sie kilka razy w roku, jest to bardzo cieply wiatr (sirocco), ktory wieje z Sahary i przynosi ze soba mnóstwo piasku i pylu, tworzac cos na ksztalt mgly. Jest bardzo niska widocznosc, duszno, piasek jest zawieszony powietrzu, wszedzie osiada i czasami trudno sie oddycha. Do tego mega goraco. + mozecie sobie obczaic zdjecia z google.
Ja tymczasem zasiadam do kutii i polskiej TV online (moja coroczna, Szczepanowa tradycja).
Buziaki siusiaki!
K.